Strona główna Sochaczew miasto Wspomnienie księdza Prałata

Wspomnienie księdza Prałata

127
0
PODZIEL SIĘ
Z żalem przyjąłem wiadomość o śmierci ks. prałata Józefa Kwiatkowskiego. Gorliwego kapłana i patrioty, honorowego obywatela Sochaczewa. Ksiądz prałat Józef przez wiele lat był proboszczem parafii Sochaczew-Boryszew.
Oprócz codziennej pracy duszpasterskiej wykonał tam niezwykle trudne zadanie: w czasach komunistycznej dyktatury pobudował kościół. Lata zasłużonej emerytury poświęcił na pracę w mojej parafii – u św. Wawrzyńca w Sochaczewie. Mimo problemów z poruszaniem się do ostatnich dni służył wiernym przy ołtarzu i w konfesjonale. Dzięki temu w każdym tygodniu mieliśmy okazję do spotkań i rozmów na różne tematy. Tym bardziej, że ksiądz Prałat żywo interesował się sprawami Ojczyzny. Był świetnie zorientowany w bieżących sprawach Polski i Sochaczewa. Na powitanie żartobliwie pytał mnie co słychać w Sejmie i dzielił się swoimi spostrzeżeniami.
Ksiądz prałat Józef był stałym gościem naszych spotkań w Ostoi świętego Dominika. Zwłaszcza tych świątecznych, kiedy dzieliliśmy się opłatkiem. Żartowaliśmy, że mamy swojego kapelana. Chętnie błogosławił też na Placu Kościuszki rowerzystom startującym w Rajdzie im. Tadeusza Krawczyka. W posłudze kapłańskiej szczególnie odpowiedzialnie podchodził do sakramentu spowiedzi.
Są ludzie, w których towarzystwie czujemy się bardzo dobrze i cieszymy się na kolejne spotkania. Taki właśnie dar miał ksiądz Prałat Józef Kwiatkowski. Ujmował swoich rozmówców życzliwością, pokorą i poczuciem humoru. Kiedy w Święta Bożego Narodzenia składaliśmy sobie życzenia nie spodziewałem się, że jest to nasza ostatnia rozmowa…
Księże Prałacie, dziękuję za Twoją modlitwę, wsparcie i życzliwość. Za nauczanie przykładem miłości do Boga, Ojczyzny i Bliźniego. Dziękuję za każde dobre słowo i wzór do naśladowania. Wierzę, że kiedyś spotkamy się w Ojczyźnie Niebieskiej. A tymczasem proszę czuwaj nad nami z Nieba.
Maciej Małecki 
zdjęcie Paweł Krasucki