O nieporządkach panujących na terenach wokół wspólnot mieszkaniowych, należących do miasta, pisaliśmy już wielokrotnie. Miasto nie ma pieniędzy na ich sprzątanie, a wspólnoty nie bardzo się kwapią, aby wręczać w tym Urząd Miejski. Zresztą trudno się im co dziwić, gdyż urzędnicy chcieliby zwalić na mieszkańców utrzymanie czystość i jeszcze na tym zarobić. Świadczy o tym pismo, jakie Krzysztof Ciołkiewicz, zastępca burmistrza, przesłał do przewodniczącej Rady Miejskiej.
Otóż napisał on w nim m.in., że wspólnoty, jeżeli chcą mieć porządek wokół bloków, to mogą zawrzeć z miastem umowę na dzierżawę terenów. Oznacza to, że miasto odda tereny, których nie jest w stanie posprzątać wspólnotom, a te w zamian będą wnosiły do kasy urzędu czynsz dzierżawny. Dodatkowo będą również musiały ponosić koszty związane z sprzątaniem terenów.
Jeżeli rzeczywiście władze miasta chcą rozwiązać problem, to powinny jak najszybciej skierować na sesję Rady Miejskiej projekt uchwały o użyczeniu terenów wspólnotom. Ta forma ma to do siebie, że nieruchomość, w tym przypadku teren wokół budynków, można użytkować bezpłatnie.
dot |